Kiedy przełamali opór, Zażądali bym się poddał Tego nie mogłem spełnić Wziąłem broń i zniknąłem Zmieniałem imię bardzo często Żonę, dzieci też straciłem Ale wielu mam przyjaciół Niektórzy wciąż są ze mną
Staruszka dała nam schronienie Ukryła nas na strychu Wtedy przyszedł wróg Umarła bez słowa Było trzech nas o poranku Już wieczorem byłem sam Ale muszę iść
Granice są mym więzieniem Wiatr wieje, wieje wciąż Przez groby wieje wiatr Wolność wkrótce przyjdzie Wtedy wyjdziemy z cienia
Les allemands e’taient chez moi, [Niemcy byli u mnie w domu] Ils me dirent, “signe toi, ” [Powiedzieli: "Podpisz się"] Mais je n’ai pas peur; [Lecz ja się nie boję] J’ai repris mon arme. [Znowu wziąłem broń] J’ai change’ cent fois de nom, [Zmieniłem imię setki razy] J’ai perdu femme et enfants [Straciłem żonę i dzieci] Mais j’ai tant d’amis; [Ale mam wielu przyjaciół] J’ai la france entie`re. [I mam całą Francję] Un vieil homme dans un grenier [Starszy pan na strychu] Pour la nuit nous a cache’, [Dał nam przenocować] Les allemands l’ont pris; [Niemcy go nakryli] Il est mort sans surprise. [Umarł bez zdziwienia]
Wiatr wieje, wieje wciąż Przez groby wieje wiatr Wolność wkrótce przyjdzie Wtedy wyjdziemy z cienia
Sobotnia noc i cały czas krążysz Zmęczony życiem w małej mieścinie Chciałbyś się zapaść pod ziemię Na trochę Idziesz na rynek w dżinsowym krawacie Przyglądasz się ćpunom i królowom ulicy Zupełnie jak w pornomagazynie I śmiejesz się
Captain Jack pozwoli Ci odlecieć Zabierze Cię w magiczną podróż Captain Jack pozwoli przetrwać noc Małe ukłucie i będziesz w niebie
Twoja siostra wyszła na randkę gdzieś Siedzisz w domu, sam zabawiasz się Telefon zadzwoni, ale nie możesz tylko czekać Na połączenie Więc tkwisz na rogu w modnych ciuchach Wypolerowany od stóp do głów Ale i tak palce powędrują do nosa Wreszcie
Captain Jack pozwoli Ci odlecieć Zabierze Cię w magiczną podróż Captain Jack pozwoli przetrwać noc Małe ukłucie i będziesz w niebie
Zdecydowałeś się pojechać na wakacje Zabrałeś kasety do nowego Chevroletu I tak nie ma gdzie jechać Bo po co? Masz wszystko, ale nic nie jest cool Właśnie znaleźli Twojego ojca na basenie I pewnie nie wrócisz już do szkoły Nigdy więcej
Captain Jack pozwoli Ci odlecieć Zabierze Cię w magiczną podróż Captain Jack pozwoli przetrwać noc Małe ukłucie i będziesz w niebie
Puszczasz płyty, palisz trawkę Spotkałeś dziewczynę na parkingu Wciąż mierzysz w rzeczy, których nie możesz mieć Co poszło źle? I jeśli nie możesz pojąć, czemu Twój świat jest taki martwy Dlaczego ciągle musisz trzymać styl i rezon Cóż, masz 21 lat, a Twoja matka ciągle ścieli Ci łóżko Tego za wiele
Captain Jack pozwoli Ci odlecieć Zabierze Cię w magiczną podróż Captain Jack pozwoli przetrwać noc Małe ukłucie i będziesz w niebie [x2]
Słowa piosenki są o młodzieży, która marnuje swoje życie na narkotyki, masturbację i bezsensowne spędzanie czasu. Opowiada o prawdziwym dealerze - Captain Jacku, którego Joel widywał ze swojego okna, jak sprzedawał dragi młodym ludziom z przedmieść. To oczywiście piosenka antynarkotykowa, jednakże niektórzy zarzucają autorowi wręcz propagowanie takiego stylu życia. Sam Billy Joel mówi: Co jest takiego okropnego w życiu zamożnego, białego nastolatka, że musi uciekać w heroinę? To naprawdę piosenka o tym, co uważam na temat tego frajerskiego/przegranego stylu życia. Niektórzy mówili "Oh, ta piosenka promuje narkotyki i masturbację." Nie, nie, nie. Wsłuchajcie się dobrze w piosenkę - ten gość już przegrał, jest frajerem. [What's so horrible about an affluent young white teenager's life that he's got to shoot heroin? It's really a song about what I consider to be a pathetic loser kind of lifestyle. I've been accused of, 'Oh, this song promotes drug use and masturnation.' No, no, no. Listen to the song. This guy is a loser."
Konie mkną, dziewczęta są. Masz dużo szans. Wygrywasz coś, i kończy się Twa krótka dobra passa Wezwany, by dalej grać I przegrać znów. Żyjesz tak, jak chciałbyś żyć Przez tysiąc pięknych snów
Daję się zwieść i upić też Ponownie na mej Boogie Street Tracisz kontrolę, wywracasz się Na arcydziele. I może mam, do przejścia dal, Dotrzymać kilku słów Odchodzisz więc, by dalej trwać Przez tysiąc pięknych snów
Lecz czasem jest długa noc Łagodni i żałośni od stóp do głów Wznosimy serca swe Przez tysiąc pięknych snów
Popędom poddani, dociśnięci Na poziom morza wód Oceanów nie ma już Dla takich hien jak ja Na pokładzie zrobiłem to. Błogosławię resztki okrętów Które nie popłyną już Przez tysiąc pięknych snów
Daję się zwieść i upić też Ponownie na mej Boogie Street Chyba nie wymienią darów, Które miały być zachowane I cisza jest Twoją myślą Sprawą na ukończeniu Chyba, że zapomnimy o niej Przez tysiąc pięknych snów
Lecz czasem jest długa noc Łagodni i żałośni od stóp do głów Wznosimy serca swe Przez tysiąc pięknych snów
Konie mkną, dziewczęta są. Masz dużo szans. Wygrywasz coś, i kończy się Twa krótka dobra passa Wezwany by dalej grać I przegrać znów. Żyjesz tak, jak chciałbyś żyć Przez tysiąc pięknych snów
Jeśli zatem nie posiądę całej Twej miłości Kochanie, nigdy nie posiądę Cię całej Nie mogę oddychać, bym odszedł Ani powstrzymać jednej łzy, bo bym upadł Wszystkie me skarby, którymi przekupić chcę Ciebie Westchnienia, łzy, listy Już nic więcej nie mogę mieć, ponadto co uda mi się utargować Choć możesz też dar Twej miłości rozdzielić między mną, a innymi Kochanie, nigdy nie będę miał Cię całej
Jeśli jednak dasz mi wszystko Wszystko co do joty, co tylko masz Skoro w sercu Twym nowy handlarz zawita, który, ma wszystko, co można mieć I w łzach, Westchnieniach, listach przelicytuje mnie, Ta nowa miłość wzbudzi nowe lęki, bo tej miłości już nie przysięgałaś. Lecz jeśli tak było i dar Twój był ogólny Twoje serce jest moje, i wszystko, Co co wykiełkuje w nim, kochanie, ja powinienem mieć.
Ale wciąż nie miałbym wszystkiego. Kto posiadł już wszystko, nie może mieć więcej I skoro moja miłość każdego dnia będzie wzrastać Powinnaś wyznaczyć nowe ceny Nie możesz za każdym razem ofiarować mi serca Bo jeśli możesz, to nigdy mi go całego nie dasz. Zagadką miłości jest, że chociaż Twoje serce możesz odejść Ty trwasz przy mnie i, tracąc, zachowujesz je Ale musimy być bardziej elastyczni I zamiast wymieniać się sercami, dołączmy do nich Niech jedno będzie dla wszystkim dla drugiego.
Zatańczmy przez chwilę, zatańczmy ze stylem Raj jeszcze zaczeka, tylko patrzymy w niebiosa Chcemy najlepszych, oczekujemy najgorszych. Rzucaj bombę albo wycofaj się! Umrzyjmy młodo, albo żyjmy wiecznie Nie mamy siły, ale nie mówimy nie Wciąż siedzimy w piaskownicy, życie jest krótkim spacerkiem Muzyką dla smutnego Wyobraź sobie wygrany ten bieg Odwróć złotą twarz ku słońcu Chwaląc przywódców jesteśmy jednym - Muzyką graną przez szaleńca
Wiecznie młody, chciałbym być, wiecznie młody Czy naprawdę chciałbyś żyć na zawsze, na zawsze, na zawsze? Wiecznie młody, chciałbym być, wiecznie młody Czy naprawdę chciałbyś żyć na zawsze Wiecznie młody
Niektórzy są wodą, inni upałem Niektórzy są rytmem, inni walnięciem Wcześniej czy później i tak przeminą Czemu nie pozostaną młodzi? Tak ciężko się zestarzeć, bez żadnej przyczyny Nie chcę zaginąć jak wyblakły koń Młodość lśni jak diament w słońcu A diamenty są wieczne Tak wiele przygód nie mogło odbyć się dziś Tak wielu piosenek zapomnimy zagrać Tak wiele marzeń wymknie się nam Pozwólmy się im spełnić
Tańcz ze mną pięknem swym, przy płonących skrzypcach Tańcz ze mną wśród paniki, póki nie będzie bezpecznie Wynieś mnie listek oliwny, bądź mą gołębicą Tańcz ze mną, póki miłość trwa Tańcz ze mną, póki miłość trwa
Pozwól mi zobaczyć swoje piękno, gdy jesteśmy sami Pozwól poczuć swoje ruchy, niczym córki babilońskiej Pokaż to, co było poza moimi granicami Tańcz ze mną, póki miłość trwa Tańcz ze mną, póki miłość trwa
Tańczmy do wesela, teraz, tańczmy póki będzie czas Tańczmy delikatnie, tańczmy jak najdłużej Zanurzeni w naszej miłości, wyniesieni ponad nas Tańcz ze mną, póki miłość trwa Tańcz ze mną, póki miłość trwa
Tańczmy w imię dzieci chcących się narodzić Tańczmy za kurtyna, aż pocałunki zblakną Rozbij namiot swej ochrony, choć przerwana każda nić Tańcz ze mną, póki miłość trwa
Tańcz ze mną pięknem swym, przy płonących skrzypcach Tańcz ze mną wśród paniki, póki nie będzie bezpiecznie Dotknij mnie nagimi dłońmi lub skrytymi w rękawiczkach Tańcz ze mną, póki miłość trwa, Tańcz ze mną, póki miłość trwa, Tańcz ze mną, póki miłość trwa.
Muszę się pochwalić, że mój blog został wcielony do syndykatu blox.pl/syndykat, przy czym licznik wejść ma już cztery cyfry, co bardzo mnie cieszy. P.S W sprawie prośby Mamuśki - XVI-XVII-wieczna poezja angielska to nie lada wyzwanie i trudny orzech do zgryzienia, ale cały czas tłumaczę i niedługo zamieszczę efekty. Pozdrawiam, JB
W czwartek, o godzinie 19.00 w IPN-owskim "Przystanku Historia" z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbędzie się koncert Przemysława Gintrowskiego.
Teraz do Ciebie, pani Robinson Jezus kocha cię, tak bardzo, że nie dowiesz się Bóg z panią, pani Robinson Módl się często, a będziesz w niebie Hey, hey hey...
Chcielibyśmy poznać Cię bliżej Nauczyć, jak żyć w zgodzie z własnym "ja" Popatrz, dookoła masz same życzliwe twarze Idź na spacer, aż poczujesz się jak w domu
Teraz do Ciebie, pani Robinson...
Bardzo dobrze ukryj to Schowaj w spiżarni między ciasta Taki mały sekret, tylko Robinsonów sprawa Przede wszystkim ukryj to przed dziećmi
Coo-coo-caa-choo, pani Robinson...
Siedzisz na sofie w niedzielny wieczór Chodzisz na spotkania kandydatów Śmiej się z tego, wykrzycz o tym Póki masz jeszcze wybór Jak by nie patrzeć - przegrałaś
Gdzie się podziałeś, Joe DiMaggio? Naród też nad Tobą płacze Czyż nie tak rzekłaś, pani Robinson? Jotlin' Joe odszedł i nie wróci już
Paul Simon jest fanem Mickey Mansle (baseballista), co rodzi pytanie, dlaczego to Joe DiMaggio znalazł się w piosence, a nie właśnie Mansle. Simon wyjaśnia: "Kwestia sylab". DiMaggio początkowo sprzeciwiał się umieszczeniu go w piosence "Przecież nigdzie nie odszedłem" (przez wszystkie 13 lat swojej kariery grał dla NY Yankees). Gdy Simon wyjaśnił mu kontekst i znaczenie - nie miał zastrzeżeń. Jakie znaczenie? Początkowo piosenka nie była stworzona na potrzeby filmu (potem zmieniono np. Roosevelt na Robinson). Była to piosenka o pani Roosevelt, Joe DiMaggio i minionych czasach. Umieszczenie baseballisty w ostatnich wersach miało być bezinteresownym hołdem dla skromnej i heroicznej postawy gracza w czasach, gdy kultura masowa zniekształca i wypacza nasz sposób postrzegania bohaterów. "W czasach prezydenckich gaf i przeprosin, gorących wywiadów i prywatnych spraw seksualnych - pisał Simon w NY Times, wyjaśniając znaczenie - ubolewamy i znajdujemy się w żałobie po stracie DiMaggio, jego wdzięku, dostojności, zawziętej potrzebie prywatności, wierności dla żony i ogromnej mocy jego milczenia." [tłumaczenie własne] JB